Własność prywatna a anarchizm

Poprzedni wpis rozróżniał dwa człony słowa anarchokapitalizm, który w przedrostku „anarcho” powołuje się na wolnościową koncepcję polityczną, a w drugiej części na system ekonomiczny kapitalizmu. Oba zagadnienia łączy jedno pojęcie – jest nim własność.

Francuski anarchoindywidualista Pierre Joseph Proudhon napisał słynne zdanie:

La propriété c’est le vol. (pol. własność to kradzież)

Niestety, większość anarchistów zrozumiała je opatrznie i kolejne nurty, w tym anarchokolektywiści Bakunina, anarchokomuniści Kropotkina i przedwojenni anarchosyndykaliści, za jeden z głównych celów obierały sobie zwalczanie własności prywatnej, przekładając ponad nią uspołecznienie.

Pierre Joseph Proudhon jest istotną postacią ruchu anarchistycznego – jako jeden z pierwszych stworzył jego teoretyczne podstawy, a ponadto podjął praktyczne próby wcielenia tych idei. Jednocześnie odróżniał się od innych anarchistów, ponieważ popierał nacjonalizm, był przeciwny feminizmowi czy nawet sprawował kadencję w parlamencie francuskim. Dlatego jest postacią wielowymiarową i jego powyższego hasła nie można odczytywać jednoznacznie.

Jak jednak jest możliwe połączenie anarchizmu z kapitalizmem, który oparty jest na fundamencie własności prywatnej, czyli kapitału zarządzanego przez właściciela? Otóż to, jest możliwe. Wystarczy zaakceptować fakt, że anarchizm nie jest ruchem jednorodnym, który jednak spaja wspólny cel – zniesienie państwa.

Anarchiści błędnie zrozumieli słowa Proudhona, ponieważ nie uważał on wcale, że należy całkowicie zlikwidować własność prywatną. Wręcz odwrotnie – Marks w polemice z Proudhonem zarzucał mu, że nie jest prawdziwym socjalistą, tylko „drobnomieszczańskim liberałem”, broniącym praw do własności prywatnej jednostek. Proudhon swoimi słowami zaatakował przede wszystkim dużą własność kapitalistyczną, uważając że uciska i wyzyskuje ona niższe warstwy, zabierając im zyski z pracy. Dlatego konieczna jest oddolna inicjatywa (Proudhon był przeciwnikiem rewolucji) społeczeństwa, aby przeciwstawić się rosnącej sile wielkiego kapitału, która zawiązała cichy sojusz z państwem. W związku z tym naturalnym wrogiem staje się również państwo, sankcjonujące i wspierające niekorzystną sytuację. W 1849 r. napisał:

Ktokolwiek kładzie na mnie rękę, żeby mną rządzić, jest uzurpatorem i tyranem; ogłaszam go swoim wrogiem

Anarchokapitaliści zaczerpnęli wiele od Proudhona, pomimo że żył w XIX w. W Europie więcej popularności zyskały poglądy Kropotkina i Bakunina, jednak w kształtującym się federalizmie amerykańskim w XIX w. rozgłos zdobyły hasła Francuza, który z czasem został oceniony jako prekursor tzw. anarchoindywidualizmu. Z jego amerykańskiej odmiany narodził się właśnie anarchokapitalizm, dlatego Proudhona można uznać za dalekiego ojca (a może raczej dziadka) poruszanej tu filozofii.

Myśliciele anarchokapitalistyczni opierają się na założeniu, że własność prywatna jest jednym z podstawowych i nienaruszalnych praw, jakie przysługuje drogą naturalnego prawa każdej osobie. Nie istnieje jakakolwiek siła lub podmiot, który mógłby naruszyć moją własność. W przeciwieństwie do Proudhona nie definiują oni własności kapitalistycznej jako zła, które należy unieszkodliwić. Popierają jednak jego poglądy w kwestii państwa, o czym wspominałem w poprzednim wpisie. W przypadku własności polegają m.in. na słowach Auberona Herberta, XIX-wiecznego anarchoindywidualisty (choć on sam nigdy nie chciał się tak nazwać)

We claim that the individual is not only the one true owner of his faculties, but also of his property, because property is directly or indirectly the product of faculties, is inseparable from faculties, and therefore must rest on the same moral basis, and fall under the same moral law, as faculties.

Herbert wyraźnie odnosi się do słów tworzącego przed nim Johna Locke, który napisał:

Every man has a property in his own person. This nobody has a right to, but himself

Podstawową zasadą jest nietykalność osobista człowieka – miejsce tutaj ma popularna zasada libertariańska: „wolność mojej pięści jest ograniczona wolnością mojego nosa”. Herbert jednak idzie krok dalej. Zgodnie z jego słowami, własność prywatna jest pośrednim lub bezpośrednim efektem moich zdolności, a więc mojego ciała, które jest nienaruszalne i podlega tym samym identycznej ochronie.

Anarchokapitalizm powołuje się wielowiekową, liberalną i indywidualistyczną tradycję, która uświęca własność, jednocześnie widząc państwo jako przeciwnika, który ją narusza. Nie zajmuje się ona kwestiami, jak Proudhon, dotyczącymi wielkiej własności kapitalistycznej. W przyszłym społeczeństwie każdy będzie miał praktyczną swobodę działań do zawierania umów i podejmowania decyzji, za które będzie odpowiadał. Nie stoi więc nic na przeszkodzie, by w tym duchu tworzyły się wielkie firmy czy stowarzyszenia. Anarchokapitaliści wierzą, że ostatecznie wolny rynek i tak będzie w stanie wyregulować jakiekolwiek odstępstwa od naturalnego stanu. W tym momencie najmocniej krytykują państwo za jego etatyzm i protekcjonizm, które są przyczyną dzisiejszych zniekształceń społeczno-gospodarczych np. biedę czy analfabetyzm. Raz za razem powtarzają, że państwo nie jest podmiotem rynkowym i nie działa w warunkach rynkowych – pytają: jak możliwe jest konkurowanie z instytucją w środowisku, w którym sama tworzy zasady i warunki funkcjonowania? (analogicznie do przykładów sędziów z poprzedniego wpisu). Odpowiedź jest krótka: państwo musi ulec likwidacji, a wolny rynek przejąć wszystkie jego obowiązki.

Skrajne poglądy anarchokapitalistów w kwestii własności znajdują swoje uzasadnienie w momencie, gdy za słowami Proudhona (częściowo tak twierdził), Ludwiga von Misesa czy Miltona Friedmana  powtarzają, że własność to wolność. Prawo do dysponowania swoją osobą, mieniem, a także niefizycznymi aspektami, jak np. prawo do wypowiedzi, tworzą nierozerwalną sferę wolności. Naruszenie któregokolwiek z tych praw wolności pozytywnej jest jednocześnie atakiem na moją własność, a taka sytuacja nie jest dopuszczalna. Szczególną rolę odgrywa wolność ekonomiczna, ponieważ anarchokapitaliści preferują ograniczanie roli państwa drogami bez wykorzystania przemocy. Jednym z takich sposobów jest zwiększanie swobody wolnego rynku. Po raz kolejny powtarzają słowa Friedmana, że to wolność ekonomiczna konstytuuje wolność polityczną. Odwrotna droga jest zamknięta.

Własność w anarchokapitalizmie jest, jak zostało przedstawione powyżej, elementem nienaruszalnym. Jednocześnie nic nie stoi ona na przeszkodzie, by określać tą filozofię jako współczesny nurt anarchizmu, skoro Proudhon, nie negujący drobnej własności, sam siebie tak nazywał. Własność jest jednym z najważniejszych zagadnień, nad jakim toczy się ostra dyskusja pomiędzy zwolennikami indywidualnych i kolektywnych rozwiązań, przy czym wydaje się, że spór ten jest nierozwiązywalny i ostateczna decyzja należy do jednostki.

Advertisements

One thought on “Własność prywatna a anarchizm

  1. Pingback: Utopia anarchokapitalizmu | Anarchokapitalizm. W kierunku wolności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s